Lioton 1000 – opinie po stracie pieniędzy. Reklamom nie wolno ufać.

Mam prace stojącą i choć jestem młodą osobą, moje nogi przestały to wytrzymywać. Odczuwałam coraz większy ból, zasypiałam z nim, a rano był ciągle obecny. Po każdej dniówce chciałam tylko leżeć. Postanowiłam coś z tym zrobić, tym bardziej, że za miesiąc szłam na wesele koleżanki. Kupiłam w aptece żel Lioton 1000, do którego zachęciła mnie reklama w tv. Jak wyglądała moja przygoda z maścią Lioton 1000? Czy ten produkt mi pomógł? Dlaczego zdecydowałam się ją kupić?

Do maści Lioton 1000 skłoniły mnie opinie mojej pani doktor

Lioton 1000 opinie

Jak wspomniałam we wstępie, do spróbowania tej maści skłonił mnie fakt, że nie mogłam normalnie funkcjonować. Dodatkowo doszło do tego wesele, które zbliżało się wielkimi krokami. Jestem pewna, że niejedna z Was wie doskonale jak to jest. Idzie jakaś ważna dla Was uroczystość. Albo urodziny, albo wspomniane wesele, albo jakaś rozmowa o pracę. I właśnie wtedy wszystko zaczyna się sypać. Tak właśnie było nim kupiłam ten reklamowany żel.

Czy efekty były zadowalające?

Co tu dużo opowiadać. Efekty po stosowaniu maści Lioton były… bardzo, bardzo nikłe. Jak mnie bolało przed zakupem, tak i bolało po stosowaniu. Szczerze, to wydaje mi się, że gdybym nic nie stosowała i po prostu dała “odleżeć” swojemu organizmowi to czułabym się dokładnie tak samo.

Harpagon forte opinie

Teraz już wiem, że reklamom nie ma co ufać, bo niestety ten produkt nie przyniósł mi żadnych rezultatów. Na początku stosowania myślałam, że jeszcze za wcześnie by poczuć efekty, ale po czterech tygodniach, gdy dalej stan moich nóg nie ulegał poprawie, wiedziałam już, że nie był to dobry wybór. I tak w dniu ślubu kumpeli na obcasach doszłam tylko do kościoła, a o tańczeniu mogłam zapomnieć. Tragedia. Niestety nie polecam Liotonu 1000 nikomu.

Zrezygnowałam z komercyjnych maści, wybrałam coś mniej znanego

Niestety wszystko miało już miejsce po weselu. Nie byłam w stanie wyglądać tam tak jak chciałam, czego żałuje, bo wydałam fortunę na moje piękne szpilki (wrzucę kiedyś na Instagrama). Ale trudno… nie będę płakać nad rozlanym mlekiem i po prostu nigdy więcej nie kupię nic z tej firmy. Cierpiałam dalej chyba ze dwa tygodnie po całym ślubie. Dalej nie mogłam normalnie funkcjonować i ciągle we znaki dawały mi się wszystkie bóle. Jak na złość znowu uszkodziłam sobie kostkę i nie mogłam już normalnie chodzić.

Całe szczęście znajoma z pracy poleciła mi inny specyfik – Harpagon Forte Max. Nigdy wcześniej o nim nie słyszałam, jednak Magda zapewniała, że jej pomaga. Postanowiłam spróbować, kupiłam najtańszy pakiet na stronie https://harpagonforte.pl/

Czy nowa maść mi pomogła?

Jestem pewna, że oczekujecie tutaj historii o tym, jak kupiłam czarodziejski krem i dzień po użyciu moje wszystkie problemy zniknęły, zaczęłam zarabiać jak na stanowisku dyrektora, poznałam przystojnego lekarza… i tak dalej i tak dalej… ale nie. Harpagon zaczął działać… tak jak powinna działać dobra maść. STOPNIOWO.

Jednak już w pierwszych dniach stosowania zauważyłam, że coś się dzieje. Miałam wrażenie, że moje nogi są lekkie i mniej zmęczone. Po dwóch tygodniach już prawie zapomniałam o bólu, po pracy już nie leżałam, a zaczęłam wychodzić na zakupy świąteczne i zajęłam się porządkami. Czułam się jak nowo narodzona, w końcu coś się zmieniło. Dzięki kremowi Harpagon Forte Max przetrwałam najcięższy okres w firmie, gdzie na nogach spędzałam jeszcze więcej godzin. Moje nogi odzyskały młodość! Wcześniej czułam się na prawdę jak starsza babcia… Ale co najważniejsze- na Sylwestra ubrałam te same buty, w których byłam wcześniej na weselu, tym razem wszystko poszło zgodnie z planem. Przetańczyłam cała noc! Harpagon stosuję do dzisiaj, może już nie tak regularnie jak na początku, ale to dlatego, że nie mam już takiej potrzeby.

Jestem bardzo zadowolona z Harpagan Forte Max. Dzięki niemu mogę funkcjonować normalnie i nie narzekam na ból. Czuję się lekko i swobodnie. Polecam z całego serca ten produkt. Bawcie się i korzystajcie z życia! Ja już nie mogę doczekać się kolejnej imprezy, na której tym razem wyszaleje się TAK JAK NALEŻY!

7 Odpowiedzi do Lioton 1000 – opinie po stracie pieniędzy. Reklamom nie wolno ufać.

  1. Ksawery M. pisze:

    Dzień dobry,
    Ostatnio odwiedziłem aptekę Gemini w poszukiwaniu opisywanego Harpagonu Forte Max. Pani mnie poinformowała, że takiego środka niestety nie mają w ofercie. Proszę mi powiedzieć, gdzie mogę coś takiego dostać w miarę rozsądnej cenie?

    • M> pisze:

      Niestety, ale będzie musiał pan zamówić przez internet.
      Rozsądna cena? Chyba dla każdego jest inna. Mogę jednak powiedzieć od razu, że szukanie na własną rękę na stronach z aukcjami internetowymi może się skończyć wyrzuceniem tych pieniędzy w błoto. Jednak nikt nie powiedział, że na promocje nie da się trafić. Proszę spróbować tu https://harpagonforte.pl/ bo oferta jest chyba najbezpieczniejsza i najkorzystniejsza.

      • H. pisze:

        Ale dlaczego kupowanie na aukcjach jest “wyrzuceniem pieniędzy w błoto”?
        Przecież o wiele częściej mozna kupić taniej te same preparaty, co w tym złego? Ja kupuję często markowe ubrania na innych stronach niż te od producenta.

        • M. pisze:

          Tylko, że ubrania to nie krem.
          Kremy trzeba przechowywać w odpowiedniej temperaturze, z dala od intensywnego światła czy wilgoci… Przecież to logiczne, że wszyscy dystrybutorzy, którzy przechowują takie preparaty musza się trzymać szeregu wytycznych od UE.
          Jak ktoś kupuje z innych źródeł, po taniości, to kto wie co jest w środku tubki? Przecież tam może być równie dobrze zwykły krem Nivea! To łatwa droga to oszustwa i tym samym wyrzuceniem pieniędzy w błoto…
          Nie wiem kto normalny wspiera taki proceder i kupuje przedmioty i preparaty z nieoryginalnych stron…

  2. rovena pisze:

    Miałam wielkie nadzieje co do Lioton 1000… wydawało mi się, że zupełnie jak w tych reklamach po posmarowaniu będę w stanie się wyprostować hehe 😛 Wiem , naiwne podejście, ale wiecie… te reklamy w tv są takie sugestywne… Człowiek im ufa od razu.
    Niestety u mnie Lioton 1000 nie do końca tak działał, chociaż zawsze lubiła to, ze w składzie miał heparynę (moje nogi jednak mają tendencję do żylaków i pajączków). Potem jednak cena wzrosła i raz w aptece pani mi zaśpiewała prawie 47 zł za tubkę. Musiałam z niego zrezygnować, bo okazało się, że no nie… ta cena… i ta jakość… Ale pewnie te reklamy są takie drogie 😛

    • PiaSEk62 pisze:

      Zawsze można zamówić coś przez internet, a nawet zrobić większy zapas, wtedy wychodzi taniej. Jednak co do właściwości Liotonu 1000… Troszkę się zgadzam, jednak nie są spektakularne, ale gdy na już czegoś potrzebuję to zawsze jakoś okazuje się, że to właśnie ta tubka jest w apteczce. Chyba stare przyzwyczajenie.

      • Baolo pisze:

        Przyzwyczajenia…
        Chyba trochę producenci nas do tych leków przyzwyczają… Potem idziesz do apteki i tak masz wypełnioną głowę reklamami, że wybierasz podświadomie ten najbardziej znany Ci krem. I nikt nie powiedział, że on jest najlepszy… Heh.

        Ale da się z tymi przyzwyczajeniami skończyć. Mi się przynajmniej udało i trochę odciąłem się od tych reklam. Teraz jak już coś to czytam po prostu opinie w internecie, na forach, gdzie wypowiadają się prawdziwi ludzie, wiecie, tacy jak ja albo ty. Mam jakoś większe zaufanie i zawsze szukam alternatywy dla dotychczasowych preparatów w ten sposób. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

− trzy = pięć