• Zwalcza ból kości, mięśni i stawów
  • Atakuje dokładne miejsce bólu
  • 100% naturalnych składników
  • Zapobiega przyczynie bólu

Koszt/Jakość: 5/5

Płyn na ból kości DIKY – opinie z internetu mnie przekonały, ale…

Bóle kości i stawów towarzyszyły mi już od dłuższego czasu, dlatego zaczęłam szukać skutecznego preparatu, który pozwoliłby mi pozbyć się problemu. Postanowiłam sięgnąć po DIKY – płyn na ból kości, ponieważ trafiłam na jego reklamę w Internecie i przeczytałam o nim dość pozytywne opinie.

Płyn na ból kości DIKY – efekty uboczne były strasznie nieprzyjemne

diky-opinieStosowałam go zgodnie z zaleceniami, które znalazłam w ulotce, 3 razy dziennie, po 4-5 naciśnięć rozpylacza, niestety, musiałam zrezygnować z używania preparatu już drugiego dnia. W miejscu stosowania płynu pojawiła się swędząca wysypka, mimo tego, że nie jestem uczulona na żaden składnik wchodzący w skład preparatu. W czasie używania produktu DIKY odczuwałam tylko chwilową ulgę, a liczyłam na zniwelowanie bólu na dłużej. Możliwe, że po zastosowaniu pełnej kuracji efekty byłyby trwalsze, ale skutki uboczne nie pozwoliły mi na jej skończenie. Jestem zawiedziona działaniem tego płynu, uważam, że jest skuteczny jedynie jako preparat do tymczasowego uśmierzenia bólu i nie poleciłabym go osobom, które mają jakiekolwiek skłonności do pojawiania się wykwitów skórnych. Wysypki udało mi się pozbyć dopiero na drugi dzień, a swędzenie było dość uciążliwe i doskwierało mi nawet w nocy. Warto też zwrócić wagę na to, że aerozolu DIKY nie poleca się stosować osobom chorym na astmę oraz tym, u których kiedykolwiek wystąpiły napady astmy na skutek stosowania leków. Przed sięgnięciem po ten preparat, warto uważnie przeczytać informacje, które przedstawia ulotka, ponieważ działania niepożądane mogą być bardzo uciążliwe. Ten lek na pewno nie jest dla każdego.

DIKY to nie płyn na ból kości dla mnie

Po tym, co stało się z moją skórą na skutek kontaktu z płynem DIKY, zdecydowałam się oczywiście zrezygnować z jego używania. Nie był to po prostu środek dla mnie. Nie chciałam jednak rezygnować z dalszych poszukiwań rozwiązania problemu bolących kości i stawów, ponieważ utrudniał mi on codzienne funkcjonowanie. Znajoma z pracy, która zmagała się z podobnymi dolegliwościami, poleciła mi żel Harpagon, twierdząc, że pomógł nie tylko jej, ale również jej mamie. Ich opinie zachęciły mnie do wypróbowania tego preparatu i muszę szczerze przyznać, że nie żałuję swojej decyzji. Dużym plusem było to, że producenci obiecywali zwalczyć nie tylko objawy, ale także samo źródło bólu, na czym najbardziej mi zależało.

Stosowałam inny żel, który w końcu mi pomógł!

Preparat stosowałam rano i wieczorem przez okres ponad dwóch tygodni. Moją pierwszą obserwacją była bardzo dobra reakcja skóry na żel, nie pojawiły się na niej żadne zaczerwienienia czy wykwity, wręcz przeciwnie, była nawet bardziej nawilżona i miękka niż zwykle. Na początku ból znikał zaraz po rozsmarowaniu żelu i czułam dużą ulgę, wreszcie mogłam normalnie funkcjonować. Z czasem dolegliwości zaczęły zupełnie znikać, przez kilka ostatnich dni stosowałam Harpagon już tylko profilaktycznie, ponieważ przestałam odczuwać jakikolwiek dyskomfort już po kilkunastu dniach smarowania bolących miejsc. Żel Harpagon wpłynął pozytywnie na moje codziennie funkcjonowanie,  ból kości i stawów ustąpił i pierwszy raz od kilku miesięcy mogę w pełni cieszyć się z aktywności. Jest to jedyny preparat, który podziałał na źródło bólu, a jego efekty są odczuwalne do dziś.

5 Odpowiedzi do Płyn na ból kości DIKY – opinie z internetu mnie przekonały, ale…

  1. Katzy pisze:

    Niestety, stety, kompletnie zgadzam się z recenzją. Diky dobrze się sprawdza na mocniejszy ból… zbicie nogi albo zwichnięcie. Jak stosowałam go o wiele dłużej niż zalecił mi lekarz (wiem, nie powinnam na własną rękę zmieniać zaleceń lekarzy, ale byłam prawie pewna, że w ten sposób Diky zadziała jeszcze lepiej). Niestety – po prostu nic mi już nie dawał… :/

  2. Paulla29 pisze:

    Bardzo polubiłam formę aerozolu – szybka aplikacja i praktycznie brak kontaktu z płynem. Zauważyłam jednak, że po paru aplikacjach bardzo wysusza w tym miejscu skórę. A mam suchą skórę i każdy środek z alkoholem (a tutaj alkohol izopropylowy – dramat) działa na nią dodatkowo okropnie drażniąco. Czemu wszystkie leki przeciwbólowe na skórę muszą mieć wszędzie ten alkohol?

    • Camilla pisze:

      Nie wszystkie mają.
      Sprawdzałam z ciekawości krem, o którym piszą tzn. harpagon. On alkoholu ma śladowe ilości, tyle ile potrzeba do “uaktywnienia” substancji. W takiej małej ilości na pewno nie powinien wysuszać skóry ani jej podrażniać.

      Poza tym podobno krem sam w sobie jest dość nawilżający jak na środek z przeciwbólowym działaniem. Opokan zostawia brzydką, białą skorupkę, którą trzeba dodatkowo potem zmywać… (a wiadomo zmywa się i składnik aktywny, czyli krem praktycznie przestaje działać). Z harpagonem tak podobno nie ma.

    • alekso pisze:

      + etanol.
      Czyli podwójna dawka alkoholu.

  3. Arek pisze:

    Od siebie mam inny zarzut – cena niewspółmierna do wielkości opakowania! Strasznie szybko płyn się skończył. A na koniec do tego zespół się atomizer.
    Wolę klasyczne maści przeciwbólowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

cztery × = 24