Bals Sulphur – opinie o przepłaconym żelu

Powiedzmy sobie szczerze, ból kości nie jest niczym przyjemnym. Czasami daje naprawdę popalić. Jestem młodym facetem, któremu ból kości utrudnia życie. Utrudnia codzienność. Utrudnia kontakt z innymi. Czasami nie pozwala wyjść z domu i robić tego, co się lubi. Zastanawiasz się jak można żyć w taki sposób? Jeśli mam być szczerzy, to jak też się zastanawiam, jak mogłem tak długo żyć z bólem. Teraz na szczęście już o nim nie pamiętam, ale droga do tego była bardzo długa i ciężka. Poznaj moją historię.

Kupiłem Bals Sulphur przez opinie z internetu

W moim przypadku wszystko zaczęło się niewinnie. Od lat młodości grałem zawodowo i hobbystycznie w siatkówkę. Podczas pewnego meczu nastąpił u mnie dość poważny uraz, który prowadził do złamania kości. Ze złamaną nogą i po zakończeniu leczenia, nie mogłem wrócić już na boisko. Na pewno nie w takim stopniu, jakbym tego chciał. Później odczuwałem naprawdę duży ból. Często nie mogłem ustać na nodze, bo tak strasznie bolało. Trudno się do tego przyznać, ale zaczynał mnie ten ból dobijać. Można powiedzieć, że zaczęło się wszystko niewinnie, jednak ból przerodził się w objawy ciągłe, które nie chciały odpuścić. Strasznie to wspominam. To był najgorszy czas w moim życiu.

Wszystko zaczęło się niewinnie

Zacząłem korzystać z różnego rodzaju maści, żeli i plastrów rozgrzewających. Podobno miało mi to pomóc, a ból miał odpuścić chociaż trochę. No bywało z tym różnie. Przedostatnim żelem był Bals Sulphur, który znajdował się w naprawdę sporym opakowaniu. Miał dość dużo zastosowań. Działanie żelu miało być przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwobrzękowe. Kiedy odczuwałem ból wcierałem żel w okolicach chorych kości i czekałem na ukojenie. Stosowałem to zawsze, kiedy bolało, ale już po tygodniu zauważyłem, że ból się nie zmienia. Jego poziom nadal utrzymywał się na tej samej wysokości, więc nie mogłem czasami wytrzymać. Na ten moment myślę, że to strata pieniędzy i czasu. Jeżeli coś nie pomaga po kilku dniach, trzeba szukać dalej.

Pierwszy raz po użyciu maści dedykowanej bólom kości

O czym mówię? O Harpagon Forte!  Znalazłem w domu taką maść, bo kiedyś używał ją mój ojciec. Kiedy zaczął się u mnie znowu pojawiać ból, postanowiłem posmarować żelem. Po dwóch użyciach zacząłem odczuwać lekką ulgę. Mrowienie pojawiało się pod skórą i czułem, że coś dobrego zaczyna się dziać. Poczytałem trochę opinii o tym żelu i zauważyłem, że ma bardzo prosty i naturalny skład. Miejsce bólu bardzo szybko staje się normalnym miejscem w naszym ciele. Stosowałem Harpagon Forte zawsze wtedy, kiedy mnie bolała noga. Przestałem jednak używać tego żelu już po tygodniu. Później smarowałem żelem nogę tylko wtedy, kiedy faktycznie ją przeciążyłem. No cóż, to akurat moja wina. Ale regularne tygodniowe smarowanie sprawiło, że mogę powiedzieć o tym produkcie, że jest skuteczny, szybki i cechuje się dużą efektywnością!

Odzyskałem swoje życie. Mogę spędzać czas wolny bardziej aktywnie, czyli tak jak lubię tak jak kiedyś. Dodatkowo czuję się dobrze i mogę chodzić na nogach bez żadnych obaw o to, że nagle coś mnie zaboli.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *